Kategorie artykułów
- Aktualności (30)
- Blog redakcyjny (2)
- Kino i film (21)
- Literatura (3)
- Muzea i galerie (11)
- Muzyka i koncerty (28)
- Restauracje i kawiarnie (1)
- Teatr i Opera (23)
- Wideoteka (3)
- Życie Krakowa (12)
Polecane wydarzenia
Maj 2012 
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pt | Sob | Ndz |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Czerwiec 2012
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pt | Sob | Ndz |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | ||||
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | |
Dzisiejsze wydarzenia
Znajdź nas na facebook.com

Co jeszcze można powiedzieć o śmierci?
O śmierci powiedziano do tej pory wiele, ale można odnieść wrażenie, że nigdy za wiele. Stworzono już tysiące portretów śmierci – zarówno tych bardziej dosadnych, jak i lżejszych. Piotr Cieplak w swojej sztuce pokazał nam obraz człowieka, który świadom końca swojego życia usiłuje poradzić sobie z ciężarem, jakim dla każdego jest odejście z tego świata.
Temat sztuki wydawać się może banalny – ot król, rozmiłowany w swoim królestwie (lecz zdecydowanie bardziej w sobie) dowiaduje się, że umrze. I co robi? Oczywiście na początku nie wierzy, a potem lamentuje. Ale tak naprawdę wszyscy czekamy na moment, kiedy pogodzi się ze swoją śmiercią a w końcu – na to, jak owa śmierć zostanie przedstawiona.
Król otoczony jest mini-orszakiem: pierwsza żona, królowa Małgorzata (Anna Polony), usilnie pragnie uświadomić staruszkowi, że robi z igły widły. Królowa Maria, druga żona (Anna Dymna) ślepo zakochana w biedaku, wciąż go pociesza i zapewnia o swojej miłości. Lekarz (Jacek Romanowski) stara się na chłodno uświadomić królowi konsekwencje choroby natomiast strażnik (Zbigniew Kosowski) pełni jedynie rolę narratora. Szczególnie rzuca się w oczy wspaniała kreacja Anny Polony, która nadaje charakter całemu przedstawieniu i czyni go zdecydowanie bardziej atrakcyjnym.
Chociaż śmierć jest tematem poważnym, reżyser podał nam ją w dość przystępnej, nieraz bardzo zabawnej konwencji. Nie ujmuje jej jako tragedii dotykającej człowieka ale raczej jako formę przejścia do lepszego świata. Tym, co najbardziej porusza w całym przedstawieniu jest bowiem ostatnia scena, która przedstawiona została w sposób iście mistrzowski.
Sztuka wyreżyserowana jest w nowoczesny sposób. Daje to młodym, którzy tłumnie przybywają na spektakl, szansę zrozumienia prostych, a jednocześnie trudnych prawd, z którymi w pewnym momencie przyjdzie się zmierzyć każdemu z nas. Przyprawione humorem sceny rozładowują napięcie i przełamują znużenie, pozwalając na powrót zagłębić się w fabule dramatu Eugène’a Ionesco.
Jednocześnie jest wiele niepotrzebnych, nic nie wnoszących wątków. Denerwuje postać Julii (Dorota Segda), która wydaje się wyrwana z kontekstu i niektórych może wręcz odrywać od prawdziwego przekazu sztuki. Natomiast warta odnotowania jest muzyka (Stanisław Radwan oraz Kormorani – Michał Litwiniec, Paweł Czepułkowski), która zwłaszcza w scenie „tańca śmierci” bardzo oddziałuje na widza.
„Dajcie mi siłę, ci którzy już zeszliście z tego świata, samobójcy, którym starczyło odwagi…” mówimy za Jerzym Trelą. Jakże to mądre słowa i jak trudne do zrozumienia.









