Kategorie artykułów
- Aktualności (30)
- Blog redakcyjny (2)
- Kino i film (21)
- Literatura (3)
- Muzea i galerie (11)
- Muzyka i koncerty (28)
- Restauracje i kawiarnie (1)
- Teatr i Opera (23)
- Wideoteka (3)
- Życie Krakowa (12)
Polecane wydarzenia
Maj 2012 
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pt | Sob | Ndz |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Czerwiec 2012
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pt | Sob | Ndz |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | ||||
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | |
Dzisiejsze wydarzenia
Znajdź nas na facebook.com

„Niech żyje festiwal!” – zakończenie 18. edycji MFF Etiuda&Anima
Obchody „osiemnastki” festiwalu „Etiuda&Anima” miały swój finał 24 listopada w krakowskiej Rotundzie. Tydzień spotkań z animacją i filmem krótkometrażowym zakończył się skromną galą. Bez czerwonych dywanów i wielkich nazwisk, za to w rodzinnej atmosferze. Taki charakter ma bowiem „Etiuda&Anima” od początków swojego trwania, gdy pierwszy raz zainaugurowano ją w 1994 roku. Fenomen festiwalu trwa po dziś dzień – wydarzenie organizowane na skalę międzynarodową jest równocześnie przedsięwzięciem niszowym o kameralnej atmosferze. Ta dwubiegunowa osobowość „Etiudy&Animy” ma przełożenie na jej odbiór. Bo to, co stanowi o sile i fenomenie festiwalu bywa również jego słabością.
Organizatorom trzeba oddać sprawiedliwość za dobry pomysł na przeprowadzenie nas przez galę zamknięcia. W znacznym stopniu poradzili sobie z potencjalnymi trudnościami, jakie wiążą się z odbiorem finałowych spotkań festiwalów w ogóle. Przemówienia i podziękowania, mimo że zupełnie zasłużone i absolutnie na miejscu w późny, jesienny wieczór w ramach niepożądanego efektu ubocznego mogą implikować znużenie, senność i inne nieprzyjemne przypadłości. Zagrożenie to zostało oddalone na bezpieczną odległość poprzez ujęcie części „gadanej” w sympatyczną klamrę z jednej strony zbudowaną z pokazu krótkometrażówki „Muzyka stołów”, z drugiej zaś z odegrania tego samego „koncertu” na żywo. Gdy chcemy zresztą ocenić właściwy fragment gali wraz z rozdaniem nagród należy zrobić pierwszy ukłon w stronę „rodzinnego” charakteru festiwalu. Swobodna atmosfera, humorystyczne wyrazy uznania i dystans do siebie przyspieszały wskazówki zegara doprowadzając nas do ostatniej części programu – projekcji zwycięskich filmów.
Zanim jednak o wygranych, mały prztyczek w nos „Etiudy&Animy”. Prawdą jest, że w przyrodzie nie występuje coś takiego jak festiwal dopięty na ostatni guzik, jednak w tym przypadku guziki miały brzydką tendencję do odpinania się w najmniej odpowiednich momentach. W trakcie trwania festiwalu nie uniknęliśmy zmian programowych, a listę niedociągnięć dopełniają problemy techniczne zaistniałe przy okazji niektórych projekcji, także na gali zamknięcia. Pojawiające się z salonowym spóźnieniem napisy, wariacje formatu czy nieposłuszne szpule to wciąż jednak zjawiska podpadające pod subiektywną ocenę – dla jednych zakłócenia w odbiorze, dla innych urok niezależnego festiwalu.
Małe zamieszanie programowo-technicznie na „Etiudzie&Animie” nie należy do rzeczy wyjątkowych, inaczej jednak ma się sprawa z tegorocznym werdyktem. Główne nagrody, zarówno w segmencie „Etiuda” jak i „Anima” przypadły polskim artystom: Łukaszowi Borowskiemu (za „Trzy dni wolności”) i Marcie Pajek (za „Snępowinę”). Zwycięska etiuda została uhonorowana za „dojrzałość i szczerość”, pod czym moja ręka może się podpisać. Historia trzech dni spędzonych poza murami więziennymi opowiedziana została z perspektywy do bólu prawdziwego bohatera, który w krótkim czasie próbuje zrozumieć nową rzeczywistość, nabiera nadziei i jednocześnie pozbawia się złudzeń. Animacja pani Pajek to z kolei refleksja nad nieuchwytną naturą snu, artystyczne balansowanie między snem a rzeczywistością. W wyborze wszystkich nagrodzonych jury wykazało się swoistą mądrością – docenieni zostali zarówno twórcy przeprowadzający w swoich dziełach głęboką analizę życia, jak i ci podchodzący do tematu z większym dystansem i lekkością, wciąż jednak czyniąc swój przekaz istotnym.
Z mądrością jury miejmy nadzieję spotkać się również za rok, w listopadzie, gdy festiwal zaprezentuje się w dziewiętnastej odsłonie. Co do tegorocznej edycji, nie lada problem sprawia mi jej podsumowanie, nakreślenie trafnego komentarza i dobrej rady. Z jednej strony „Etiuda&Anima” ma jeszcze sporo do poprawienia, z drugiej jednak chciałoby się aby festiwal trwał w tej niedoskonałej, ale jakże charakterystycznej i sympatycznej formie. Jedyna rozsądną rzeczą wydaje się tu zatem przytoczenie słów laureata Specjalnego Złotego Dinozaura 2011, Barry’ego Purvesa: „Niech żyje festiwal!”. Niech żyje i niech wiedzie mu się dobrze.








