Polecane wydarzenia

Sierpień 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31

Wrzesień 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wideo

Kraków oddał pokłon

Patronaty medialne

  • viva-latino-america

Znajdź nas na facebook.com

Muzyczna podróż z Bartókiem i Kodálym
18 kwietnia 2012
Polecających: 0

Muzyczna podróż z Bartókiem i Kodálym

Już dziś w Filharmonii Krakowskiej odbędzie się koncert, będący jednocześnie promocją płyty CD z pierwszymi polskimi nagraniami kompletu 44 duetów na dwoje skrzypiec Béli Bartóka i Serenady na dwoje skrzypiec i altówkę Zoltána Kodálya. Spotkanie trzech indywidualności – skrzypków Anny Wójtowicz i Pawła Wójtowicza oraz altowiolistki Elżbiety Gromady, zaowocowało nagraniem płyty pełnej kontrastów i kolorów węgierskiej muzyki – „Bartók – Kodály”. Dziś pytamy ich o szczegóły dotyczące płyty i koncertu.

Paweł Kozakiewicz: Jaka to jest muzyka? Co usłyszymy na koncercie?

Paweł Wójtowicz: Będzie to komplet 44 duetów Beli Bartoka – to są cztery zeszyty krótkich miniaturek, pewnego rodzaju pejzaży ludowych oraz utwory Zoltana Kodalyego. W zasadzie cały czas obracamy się w tematyce węgierskiej. I nawiązania do tych motywów węgierskich będzie można nie tylko usłyszeć w muzyce, ale również zobaczyć poprzez oświetlenie – biel, czerwień i zieleń, a my pośrodku. Cały koncert jest promocją pewnego wydarzenia, czyli pierwszego w Polsce nagrania tych utworów.

Skąd pomysł na muzykę węgierską?

Anna Wójtowicz: Chcieliśmy nagrać duety Bartóka – to była pierwsza nasza idea. Ale to, że cała płyta będzie w nastroju węgierskim, okazało się potem. Doszliśmy do wniosku, że dobrze by było żeby na płycie była jedna wspólna idea, dlatego też zaczęliśmy szukać utworów kompozytora węgierskiego i tak dotarliśmy do Kodalya, którego nigdy kompletnie nie słyszeliśmy, nie znaliśmy…

…Bartók też do niego dotarł?

Paweł Wójtowicz: Tak. To jest w ogóle fantastyczna rzecz, że połączyło się na tej płycie dwóch kompozytorów, którzy ze sobą cały czas żyli i cały czas ze sobą działali – szukali nowych inspiracji, nowych melodii.

To jest chyba specyficzna muzyka, bo cała jest inspirowana myślami ludowymi, nutą ludową. Czyli usłyszymy Węgry?

Anna Wójtowicz: Tak, usłyszymy. Bartók to jeden z kompozytorów węgierskich, który promuje myśl ludową, wykorzystuje ją w swoich utworach, dlatego też to dobry sposób na poznanie tej muzyki i sposób na zanurzenie się w klimacie Węgier.

Jaki jest klimat Węgier?

Paweł Wójtowicz: Zróżnicowany. Wszyscy myślą, że Węgry to Czardasz. „Wszyscy gramy Czardasza węgierskiego i jesteśmy szczęśliwi”. A tutaj się okazuje, że to niekoniecznie Czardasz jest słyszalny najbardziej, lecz na Węgrzech przeplatają się różne melodie ludowe: serbskie, słowackie, ukraińskie czy węgierskie zaśpiewy.

Elżbieta Gromada: Słychać ten klimat poszczególnych wpływów na muzykę węgierską. Bo kultura Węgier ma wpływy i z Azji i z narodów słowiańskich, z Turcji również. Dlatego właśnie szczególnie różnorodność słychać w duetach Bartóka. Każdy z nich jest o czymś innym.

O czym opowiada ta muzyka?

Elżbieta Gromada: Ona jest bardzo dowcipna, wesoła, radosna, oczywiście niektóre z utworów są też bardziej poważne.

Paweł Wójtowicz: Duety Bartóka nawiązują do melodii ludowych i każda z nich ma jakieś teksty. Pieśni ludowe biorą się przecież najczęściej z jakichś zabaw lub ze śpiewów. Świadczą o tym tytuły tych utworów – „Taniec z poduszkami”, „Taniec komara”, „Proszę Drogą Szwagierkę” czy „Zakręcony taniec rumuński”. Więc każdy z nich jest zupełnie inny i opowiada o czymś innym. Teraz nie do końca wiemy na czym one polegały. Znamy już tylko wersje zapisane przez Bartóka. To jednak nie jest już typowa ludowa muzyka, a ułożony zbiór – przemyślany i ułożony przez kompozytora.

Mówi się o duchu dwóch narodowości „Polak – Węgier – dwa bratanki”. Słychać to w tej muzyce?

Anna Wójtowicz: Nie wiem czy słychać to w tej muzyce, ale na pewno Polacy mają sympatię do Węgier. Jest jakieś przekonanie o tym, że jesteśmy zaprzyjaźnionymi narodami i niemal każdy Polak reaguje pozytywnie na określenie „muzyka węgierska”. Chociaż tak naprawdę bardzo mało tej muzyki węgierskiej słychać w Filharmoniach. W ogóle organizuje się bardzo mało koncertów z muzyką węgierską.

Paweł Wójtowicz: U nas Bartóka się grywa, Kodalya już w zasadzie prawie w ogóle nie można usłyszeć. Nie spotkałem się, żeby w Polsce ktoś wykonywał jego Serenadę, a tym bardziej żeby ktokolwiek nagrał ten utwór. A Serenada Kodalya jest bardzo interesująca. Jest to tak zróżnicowany dynamicznie, tematycznie, nastrojowo utwór, że chciałbym żeby wielu innych kompozytorów, których wykonuje się w Polsce, miało tak ciekawe pozycje w swoim dorobku. Szkoda, że jest on tak zapomniany. Mam nadzieję, że ta płyta przypomni właśnie naszym polskim słuchaczom, że istnieje Zoltan Kodaly i Bela Bartók.

Jak Państwo trafili na ten temat? Historia muzyki jest tak bogata, że można byłoby zagrać muzykę mistrza Paganiniego i mieć gwarancję sprzedaży płyty.

Paweł Wójtowicz: Nam nie chodziło o wysoką sprzedaż płyty. Oczywiście trochę się cieszymy na tę myśl. A Paganiniego nagraliśmy już wcześniej. Miałem jednak marzenie nagrać Bartóka. Komplet jego duetów. To było pewne wyzwanie. Może się wydawać, że te utwory są w miarę proste, ale jak się człowiek w nie zagłębi, to jest tam co poćwiczyć. W pewnym momencie postanowiliśmy, że jak płyta nie będzie cała w duetach, tylko dojdzie do tego jeszcze trzeci instrument, który ubogaci całość swoją barwą, to wtedy automatycznie zyska dodatkowego koloru. Niejako trzeciego koloru z flagi węgierskiej.

Anna Wójtowicz: Ciekawe czy to się udało, bo powiedzmy, że po tych 44 duetach słuchacz jest już w pewien sposób nasycony brzmieniem tych dwóch instrumentów i jest wtedy gotowy na coś nowego. I to jest właśnie Kodaly.

Czy to nagromadzenie tylu utworów, myśli, inspiracji – nie sprawi, że słuchacz się zagubi?

Elżbieta Gromada: Nie. Jest pewna spójność w tych utworach. Choć Bartók nie jest Kodalym i na odwrót, to obaj Ci kompozytorzy nawiązują do jednej muzyki ludowej i według mnie jest bardzo dobre połączenie. Ania z Pawłem świetnie zestawili tych dwóch kompozytorów. Myślę, że nie mogli lepiej.

W domu mam przynajmniej kilka tysięcy płyt, z czego znacznej części z nich jeszcze nie miałem okazji przesłuchać. Dlaczego miałbym kupić i wysłuchać właśnie tę płytę?

Elżbieta Gromada: Chociażby dlatego, że ona jest interesująca pod względem nastroju. Bardzo kolorowa. Myślę, że polskiemu słuchaczowi odpowiada temperament, który jest zawarty w tej muzyce. Sądzę, że taki charakter gdzieś łączy Polaków i Węgrów.

Anna Wójtowicz: Jest to właściwie podróż. Jedziemy tutaj, teraz oglądamy taki obrazek, później inny… I to jest chyba dobry powód, żeby kupić tę płytę. Ona pozwala odwiedzić odległe rejony Węgier czy Rumunii, zajrzeć do tamtejszych wiosek. Dzięki niej można się zanurzyć w innym świecie, w świecie sprzed co najmniej 100 lat. Melodie te pochodzą przecież z czasów, których już nie ma. Z miejsc, które zdążyły się już zmienić.

Paweł Wójtowicz: Muzyka na tej płycie nieustannie rozwija się. W trakcie jej słuchania słuchacz coraz bardziej w nią się zagłębia. Wszystko zaczyna się od bardzo prostych utworów, które powolutku przeplatają się między sobą i nagle całość zaczyna się coraz bardziej rozwijać, coraz więcej jest burzy na tej płycie. W końcu dochodzimy do Kodalya, który jest kulminacją. Ja, jako skrzypek, kupiłbym tę płytę z ciekawości. Kierowałbym się chęcią zobaczenia czym różni się nasze, słowiańskie podejście do Bartóka od amerykańskiego czy węgierskiego. U nas w Polsce wcześniej nikt się nie odważył nagrać kompletu tych utworów. Zobaczymy czy się udało, to już słuchacze ocenią.

Anna Wójtowicz: Jest to materiał bardzo spójny całościowo. Jeden utwór następuje po drugim i w zasadzie są to takie idee, które szybciutko się pojawiają, znikają, po czym pojawia się od razu coś następnego. Także słuchacz cały czas jest w jakimś muzycznie określonym świecie.

Skąd czerpali Państwo inspirację do interpretacji tych utworów? 

Paweł Wójtowicz: Niekoniecznie trzeba się inspirować. Ja mam nagranie Bartóka w domu, ale to nie znaczy, że będę je naśladował. Chcieliśmy sobie trochę inaczej popatrzeć na jego twórczość. Oczywiście trzymaliśmy się wskazówek, które on zapisał. Ale w tym momencie jest to nasze i z tego się cieszymy. Patrząc teraz z perspektywy paru miesięcy, bo nagranie było w listopadzie, dobrze nam się ich słucha. Słuchacz też powinien być z tego zadowolony.

Jak długo trwała praca nad całym projektem?

Paweł Wójtowicz: Przygotowanie płyty to jest około rok. Trzeba najpierw kupić oryginalne nuty, żeby móc to wykonywać i nagrywać, potem przychodzi czas na pierwsze czytanie materiału. Następnie nagle sobie wymyśliliśmy, że pójdziemy robić sesję zdjęciową, bo jest ładna pogoda i nie ma możliwości, żeby to przełożyć na inny termin.

Anna Wójtowicz: W sumie nie wiedzieliśmy, czy dobrze się nam gra razem, ale sesja była udana.

Paweł Wójtowicz: Sesja odbyła się w niezwykle urokliwym miejscu – w Parku Etnograficznym w Wygiełzowie. Przepiękne miejsce, polecam bardzo każdemu do odwiedzenia. Przepiękne chaty, ludowy klimat i można tam ciekawie zaaranżować sobie sesję fotograficzną. Potem przyszedł czas na ćwiczenie indywidualne, spotykanie się i pod koniec listopada odbyła się sesja nagraniowa. Premiera płyty miała miejsce 13 kwietnia.

Czy Państwa płyty słuchał już ktoś z Węgier? Jak została tam odebrana?

Paweł Wójtowicz: Mamy wielu węgierskich patronów. Te materiały, które zostały im wysłane – poligrafia i nagrania, spodobały się. Wiemy, że są z tego zadowoleni.

Anna Wójtowicz: Ponieważ płyta jest dopiero od paru dni dostępna na rynku, to na razie trzeba trochę czasu, żeby została ona w pełni przez nich oceniona.

To jest jedyny koncert? Czy będziemy mieli okazję Państwa jeszcze usłyszeć?

Paweł Wójtowicz: Na razie jest to pierwszy koncert. Zobaczymy jak się on uda. Może ktoś nas gdzieś zaprosi. Może do Węgier? Mamy taką nadzieję, ale na to wszystko potrzeba trochę czasu. Jest to program, który nie jest często wykonywany, a mimo to jestem przekonany, że może się spodobać wielu odbiorcom.

Opracowanie wywiadu: Krzysztof Gudowski

Powiązane instytucje

Filharmonia Krakowska

Dane kontaktowe:

ul. Zwierzyniecka 1,
31-103 Kraków

fk@filharmonia.krakow.pl
http://www.filharmonia.krakow.pl/
nr telefonu: 12 619 87 21

Pozostałe dane:

zobacz dane teleadresowe »

Filharmonia Krakowska

Dane teleadresowe:

ul. Zwierzyniecka 1,
31-103 Kraków

fk@filharmonia.krakow.pl
http://www.filharmonia.krakow.pl/
nr telefonu: 12 619 87 21
 

Godziny otwarcia:

Kasa biletowa czynna jest od wtorku do piątku w godzinach od 11 do 14 i od 15 do 19.

Inne informacje:

Inne artykuły z tej kategorii

Komentarze

Instytucje

Najnowsze wpisy instytucji

Domek Dajwór

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

zobacz »

Domek Dajwór

Dane teleadresowe:

ul.Dajwór 16
31-078 Kraków

domek1416@gmail.com
http://https://www.facebook.com/klubdomek/info?tab=page_info

 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

Restauracja Gródek

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

zobacz »

Restauracja Gródek

Dane teleadresowe:

31-028, Kraków
ul. Na Gródku 4

rezerwacja@restauracjagrodek.com
http://www.restauracjagrodek.com
nr telefonu: +48 12 431 20 41
 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

Organizujemy przyjęcia zasiadane i „standing party”, zarówno we wnętrzach jak i na tarasie. Menu i szczegóły spotkań dopracowujemy indywidualnie tak aby spełnić Państwa wszelkie oczekiwania.

W każdy piątek o 20:00 zapraszamy na koncerty na żywo. Dominuje muzyka jazzowa i autorska. Wstęp wolny.

zobacz wszystkie instytucje »

Nowi użytkownicy

Kontakt z redakcją

Redaktor naczelny:
Krzysztof Gudowski
k.gudowski@kulturawkrakowie.pl
tel: +48 517-453-797

Redakcja:

Anna Anioł
Marta Calik-Tomera
Jakub Hwastek
Karolina Jakubowicz
Martyna Kędzior
Olga Kosińska
Karolina Łaniewska
Anna Skowron
Izabela Sojka
Paulina Walas
Katarzyna Wojtaszek

redakcja@kulturawkrakowie.pl

Współpraca: Agnieszka Gawron, Monika Pigan, Martyna Kaszyńska

Współpracowali z nami: Agnieszka Diaków, Magdalena Drąg, Paweł Filipowski, Rafał Gawlik, Paweł Kozakiewicz, Katarzyna Lachowicz, Małgorzata Lisiecka, Dagmara Łątka, Patrycja Nikiel, Barbara Szymczak-Maciejczyk, Agnieszka Minkiewicz, Rafał Sowiński, Małgorzata Tompolska, Anna Zajdel

Nasi przyjaciele

  • Krakowska Opera Kameralna
  • Teatr Hothaus
  • Opera Krakowska
  • Teatr BARAKAH
Disable content selection plugin by JaspreetChahal.org