Polecane wydarzenia

Październik 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Listopad 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Wideo

Kraków oddał pokłon

Patronaty medialne

  • viva-latino-america

Znajdź nas na facebook.com

Harry Potter i Wyzwanie Niestratowania – trzy westchnienia o Targach Książki w Krakowie
01 listopada 2016
Polecających: 0

Harry Potter i Wyzwanie Niestratowania – trzy westchnienia o Targach Książki w Krakowie

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, komunikacją miejską można jechać za darmo w stronę budynku EXPO, o ile ma się przy sobie ważny bilet na rzeczone wydarzenie, wszyscy w okolicy hali chodzą ze szpanerskimi torbami z logotypami różnych wydawnictw, cud, miód i tęczowy świat dla tych, którzy kochają książki. Ale, jak to z tęczą bywa, potem czasem człowiek spuszcza na chwilę wzrok i trafia na całe osiedle starych bloków z wielkiej płyty.

Wybrałam się na Targi w celu dosłownie, jak się wydaje, podstawowym – po książki. Nie, żebym miała ich za mało, ale przecież szał zakupów, atmosfera książkowości, tyle wydawnictw w jednym miejscu, to wszystko musi zadziałać. Nie byłam na spotkaniach z gwiazdami, ani nie zdobywałam autografów, więc zastrzec się natychmiast należy, że w tych aspektach się nie wypowiadam, a przecież dla niektórych mogą być one najważniejsze, za co z góry przepraszam. Mieszkam w centrum Krakowa, zatem dotarcie do hali EXPO zajmuje jakieś czterdzieści minut. Niby nie tak znowu dużo, niektórzy przecież codziennie dojeżdżają z Czerwonych Maków na Nową Hutę, co daje dobrą godzinę w jedną stronę. Ale jednak trochę zajmuje – co wykorzystać można pożytecznie, chociażby, no właśnie, czytając książkę. Trzeba przyznać, że otoczenie EXPO zmieniło się od zeszłego roku, nie ma już chociażby błotnistych dziur, wciąż jednak jest to potężny kawałek od najbliższego przystanku, o ile nie trafimy na jeden z dowożących na miejsce darmowych busów. To jednak nie jest w żaden sposób wina Targów, raczej stwierdzenie nieuniknionego. Spacer nikomu jeszcze nie zaszkodził (chyba).

Wchodzimy na halę i stajemy się częścią tego książkowego świata. Moje wspomnienia z lat wcześniejszych o ciasnych przejściach między stoiskami i wzmagającym się we mnie lęku przed tłumem tym razem zostały miło rozczarowane – przy czym należy natychmiast się zastrzec, że byłam na Targach w czwartek, a zatem w dzień mniejszego oblężenia. Dwie hale mieszczą w sobie dziesiątki wydawnictw, od tak powszechnie znanych jak W.A.B czy Znak, przez te nieco mniejsze, jak Ha!Art czy W Drodze po, ośmielę się powiedzieć, niszowe, jak Wydawnictwo Szkoły Filmowej w Łodzi czy Tatrzańskiego Parku Narodowego. I tu chyba pojawia się pewien problem, który zapewne każdy rozwiąże wedle własnego uznania i przekonań. Kwestią tą jest cel, dla którego tyle ludzi w ogóle przyjeżdża na Targi Książki. Jeśli na spotkania z autorami czy wydawcami – nie mogę, jak już pisałam, dyskutować, gdyż w tym roku nie przybyłam tam z niniejszego powodu. Jeśli kupić książki – o, teraz możemy rozmawiać. W moim, być może idealistycznym nieco, przekonaniu Targi Książki powinny być miejscem, gdzie małe wydawnictwa, o których wcześniej się nawet nie słyszało, mają szansę zaistnieć. Gdzie każdy wystawca ma (przynajmniej mniej więcej) taką samą szansę zdobycia uwagi. Realia są jednak takie, że gro miejsca – a zatem i zainteresowania – wzbudzają największe wydawnictwa oraz księgarnie, jak Empik, Matras, czy Agora. Nie chcę przez to powiedzieć, że ludzie zajmujący mniejsze stanowiska siedzą bezczynnie całe Targi i się nudzą, nie. Dla wielu z nich jest to faktycznie wielka szansa, by się pokazać. Ale niekiedy, po jakimś czasie błądzenia między stolikami, łapiemy się na tym, że szukamy miejsca, gdzie są największe przeceny, a potem być może i tak sprawdzamy, że w internecie jest taniej, a w dodatku nie mamy przy sobie gotówki, tylko kartę i wychodzimy – biję się w pierś, jako że jest to moja historia – zadowoleni, że byliśmy, ale bez żadnych zakupów.

Jeszcze troszkę pozwolę sobie ponarzekać. Moja przyjaciółka szukała na Targach konkretnej książki – nie znalazłszy jej na stanowisku konkretnego wydawnictwa podeszła jeszcze do obsługującej tam pani, by się upewnić, że jej nie ma. Na co dziewczyna z lekkim przerażeniem w oczach stwierdziła, że oj nie wie, to trzeba poszukać po tej albo tamtej stronie kasy na półkach … Nie wymagałabym wiedzy o wszystkich książkach wielkiego wydawnictwa, ani o stuprocentowe skupienie po kilku godzinach w sztucznym oświetleniu, klimatyzacji i nieustannym szumie, jednak wyszło to nieco dziwnie. Lawirowanie między stoiskami w pewnym momencie sprowadziło się do wyzwania pod tytułem: „kto sprzedaje najnowszą książkę o Harrym Potterze najtaniej”. I tu też pojawia się pewna kwestia – wiele wydawnictw ma zbliżoną ofertę i konkurencja między nimi rozgrywa się nie na tytuły i autorów, lecz na pieniądze. Co generalnie nie przeszkadza, ale kiedy zaczynamy przemieszczać się od stolika do stolika z myślą: „dlaczego rabat tylko 20%, skoro obok jest 30%, a na internecie w ogóle widziałam jeszcze taniej”, to chyba nie jest dobrze.

Generalnie rzecz biorąc Targi Książki to ciekawe miejsce, ale chyba nie dla mnie. Udało mi się uniknąć wielkiego ścisku – ale wiem, że ci, którzy przyjdą w weekend, będą mieli znacznie cięższą przeprawę. Co, oczywiście, będzie postrzegane przez niektórych jako plus – patrzcie, w cztery dni było u nas 60 000 ludzi! Tak, tyle że jakaś 1/3 z nich wyszła wściekła i zmęczona, bo chciała po prostu pooglądać książki, znaleźć nowe tytuły, może potknąć się o jakiegoś Autora – a była głównie przesuwana przez bardziej rzutkich klientów, patrzyła ponad głowami innych na czubki książek i starała się nie dać stratować. Proszę nie zrozumieć mnie źle – należę do ludzi, którzy uwielbiają papierowe książki i nadal zdecydowanie przedkładają je nad wersje elektroniczne. Chodzenie po księgarniach wśród, by tak rzec, żywych eksponatów działa na mnie bardzo dobrze i niezwykle lubię to robić. Jednak potrzebuję do tego trochę czasu i przestrzeni – a tego, z przyczyn dość jasnych, na Targach praktycznie nie da się osiągnąć. Przynajmniej nie na tych krakowskich. Może więc po prostu chodzę na nie ze złym nastawieniem …? Może powinnam przygotować wcześniej znaczną ilość pieniędzy, zapomnieć o internecie i jechać do EXPO po to, żeby nakupić tony książek bez względu na to, czy już o nich słyszałam, czy nie …? Bo napawać się „atmosferą literackiej kultury” chyba się tam niestety nie da.

Fot. Jakub Hwastek

Komentarze

Instytucje

Najnowsze wpisy instytucji

Domek Dajwór

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

zobacz »

Domek Dajwór

Dane teleadresowe:

ul.Dajwór 16
31-078 Kraków

domek1416@gmail.com
http://https://www.facebook.com/klubdomek/info?tab=page_info

 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

Restauracja Gródek

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

zobacz »

Restauracja Gródek

Dane teleadresowe:

31-028, Kraków
ul. Na Gródku 4

rezerwacja@restauracjagrodek.com
http://www.restauracjagrodek.com
nr telefonu: +48 12 431 20 41
 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

Organizujemy przyjęcia zasiadane i „standing party”, zarówno we wnętrzach jak i na tarasie. Menu i szczegóły spotkań dopracowujemy indywidualnie tak aby spełnić Państwa wszelkie oczekiwania.

W każdy piątek o 20:00 zapraszamy na koncerty na żywo. Dominuje muzyka jazzowa i autorska. Wstęp wolny.

zobacz wszystkie instytucje »

Nowi użytkownicy

Kontakt z redakcją

Redaktor naczelny:
Krzysztof Gudowski
k.gudowski@kulturawkrakowie.pl
tel: +48 517-453-797

Redakcja:

Anna Anioł
Marta Calik-Tomera
Jakub Hwastek
Karolina Jakubowicz
Martyna Kędzior
Olga Kosińska
Karolina Łaniewska
Anna Skowron
Izabela Sojka
Paulina Walas
Katarzyna Wojtaszek

redakcja@kulturawkrakowie.pl

Współpraca: Agnieszka Gawron, Monika Pigan, Martyna Kaszyńska

Współpracowali z nami: Agnieszka Diaków, Magdalena Drąg, Paweł Filipowski, Rafał Gawlik, Paweł Kozakiewicz, Katarzyna Lachowicz, Małgorzata Lisiecka, Dagmara Łątka, Patrycja Nikiel, Barbara Szymczak-Maciejczyk, Agnieszka Minkiewicz, Rafał Sowiński, Małgorzata Tompolska, Anna Zajdel

Nasi przyjaciele

  • Opera Krakowska
  • Teatr Mumerus
  • Teatr BARAKAH
  • Teatr Hothaus
Disable content selection plugin by JaspreetChahal.org