Polecane wydarzenia

Czerwiec 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Lipiec 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Wideo

Kraków oddał pokłon

Patronaty medialne

  • viva-latino-america

Znajdź nas na facebook.com

Depilacją w patriarchat – „Feminizm jest sexy. Przewodnik dla dziewczyn o miłości, sukcesie i stylu”
28 grudnia 2016
Polecających: 0

Depilacją w patriarchat – „Feminizm jest sexy. Przewodnik dla dziewczyn o miłości, sukcesie i stylu”

W trakcie lektury niniejszej książki stopniowo dochodziło do mnie, że chyba najwyraźniej nie jestem dziewczyną. W zasadzie nawet nie wiem, czy „już” … ? Dość, że zapewne po prostu nie jest to książka skierowana do mnie, może zatem stąd biorą się wszystkie moje pretensje … Co zastrzegnąwszy, można z czystym sumieniem przejść do meritum.

Armstrong i Rudúlph napisały książkę, w której już w trzecim zdaniu pojawia się zwrot „zwykłymi białymi dziewczynami”, co niebezpiecznie szybko uruchamia w naszym ach jakże haniebnie cynicznym umyśle światło alarmowe i konstatację – jeśli nie nastąpiło to wcześniej – że mówią do nas Amerykanki. Ach, to jesteśmy trochę w domu, rozsiadamy swoje ego wygodniej i czytamy dalej. Nie chcę zostać posądzona o hołubienie stereotypom, jestem od tego jak najdalsza. W każdym stereotypie, jak w legendzie, jest jednak, często bardzo głęboko ukryte, ziarnko prawdy – i czytając Feminizm … trudno w tego typu schematyczne skojarzenia nie popaść. Obie autorki prowadzą stronę SexyFeminist.com, by, jak piszą, „promować naszą specyficzną odmianę feminizmu, która odczarowuje często źle kojarzące się słowo feministka i pokazuje młodym kobietom, jak przyjemna, inspirująca i owszem, seksowna, jest walka o prawa i wolności kobiet”. Misja brzmi szlachetnie. A potem przechodzimy do rozważań, czy depilacja woskiem w miejscach intymnych jest feministyczna, czy nie, co, muszę przyznać, trochę mnie rozproszyło.

Nie do końca wiem, co ma wedle tej publikacji oznaczać przymiotnik „feministyczne”. Z kontekstu historii, szczerze mówiąc, bardziej brzmi mi to jak po prostu „zdroworozsądkowe”. Ale może żyję w bańce, gdzie są inne zasady niż w Wielkim Świecie, kto wie. Rozdzielanie, iż ta sprawa jest „feministyczna”, a tamta już nie, próba określenia warunków, dla których jedno jest takie, a drugie inne – to wszystko wydaje się zwyczajnie nie mieć sensu, bo przecież właśnie nie o nowe podziału tu chodzi, lecz o ich wyplewienie! Trochę tak, jak stoi się przed półką w sklepie i zastanawia, czy wziąć ten smaczniejszy baton, czy ten, który ma mniej kalorii. To czasami są doprawdy życiowe wybory, zgadzam się. Ale jeśli naprawdę ktoś idzie przez świat, co chwila zastanawiając się, czy aby wybranie tej spódnicy jest feministyczne, to ja się na takie coś nie piszę, dziękuję, proszę wybaczyć mój ton, mam ważniejsze sprawy na głowie.

Nie jest też i tak, że wszystko, co Autorki piszą, jest … dziwne. Jest tam wiele pożytecznych informacji – nie da się ukryć, że przed przeczytaniem książki nie wiedziałam tyle o operacjach plastycznych, depilacji, czy dietach. Lecz ośmielę się stwierdzić, że feminizm – a za nim „feministyczny styl życia”, który próbują opisać Autorki – to trochę coś więcej niż odpowiedź na pytanie: „Czy feministka może z dumą paradować w butach na dwunastocentymetrowym obcasie”? Nie zgadzam się na przyklejanie czemuś łatki ideowej z napisem „feminizm” i czucie się dzięki temu automatycznie lepiej. Tak jak źle czuję się, gdy jedyne, co mogę zrobić, to podpisać internetową petycję. Pewnie, że lepiej coś niż nic – ale robienie czegokolwiek nie sprawia z miejsca, że stajemy się najszlachetniejszymi z ludzi.

Nie można zapomnieć także, że w założeniu jest to poradnik. Ale przecież nie taki zwykły, o nie – w połowie książki następuje refleksja: „Owszem, w tej książce niby też mówimy ci, co masz robić, ale tak naprawdę mówimy ci, jak przestać robić to, co ci kazano. Jeśli tego chcesz”. Cudnie! Mogę zatem także zamknąć tę książkę – ale nie, warto wiedzieć więcej. I tak w dziale o pracy – i problemach ze współpracą u kobiet, z zawiścią oraz zazdrością, która, nie da się ukryć, faktycznie się pojawia – znajdujemy opowieść o tym, jak to przecież miło mieć grono wpatrzonych w siebie fanek (podwładnych), „które chcą być takie ja ty”. „Będziesz miała w branży swoją armię protegowanych gotowych wykonywać twoje polecenia, kiedy ty będziesz sobie wygodnie siedzieć w fotelu. Możesz oczywiście stać się mentorką również dla mężczyzn (…)”. Wyobraźcie sobie tylko! Moja własna armia fanek! I to może nawet uda się zdobyć kilku fanów, jak cudownie! Nie będę już cytować rad dla prowadzenia rozmów z mężczyznami podczas randek (czy któraś z Pań wyobrażała sobie w ogóle, że gdyby nie poradniki dotyczące tej sytuacji, mogłaby normalnie porozmawiać, otworzyć się, spotkać w dowolnym miejscu …?), bo nie można też zdradzić od razu wszystkiego, trochę suspensu dla potencjalnego Czytelnika (a raczej, teoretycznie, Czytelniczki) książki trzeba zostawić. Jest ich jednak, zapewniam, więcej, i jeśli ktoś poszukuje tego typu rozrywki, to z pewnością się nie zawiedzie.

Budzi się we mnie podejrzenie, że jest to książka skierowana do młodych Amerykanek, którym – wynikałoby z tego – wciąż trzeba mówić, że mogą inaczej, że mogą nosić spódnicę, bo lubią, albo spodnie, bo też lubią i doprawdy nikt (poza szefem/szefową w korporacji, gdzie obowiązuje dress code, ale to pomijamy) nie ma prawa się w to wtrącać. Zapewne nie tylko w Stanach, ale i w wielu innych krajach należy wciąż to przypominać, zwłaszcza nastolatkom (obu płci). Cel książki jest na swój sposób godny pochwały – pokażmy „dziewczynom”, że „słowo na f” nie takie straszne, i że mogą w swojej codzienności dokonywać wyborów w oparciu o feministyczne narzędzia. Idzie o to, by przenieść je na grunt codzienności, nie tylko protestów, petycji i spotkań w ramach organizacji. A jednak wydaje mi się, że sprowadzanie feminizmu do spraw, z mojej perspektywy, wręcz błahych, a do tego opisanie w ich w sposób momentami wręcz nieco infantylny (a może raczej taki stereotypowo „amerykański”?) więcej szkodzi niż pomaga. Już sama tytułowa trójca – miłość, sukces i styl – brzmi jak żywcem wyciągnięta z Cosmopolitan albo z – co w zasadzie przykre – ostatnich stron niektórych numerów Wysokich Obcasów. Bycie „feministyczną/nym” na co dzień jest ważne i nie do przecenienia. Ale zasady w takim świecie obowiązujące powinny po prostu wejść nam w krew. A na razie jest jeszcze trochę ważniejszych spraw, o które trzeba powalczyć, niż rzesza fanek w naszym miejscu pracy.

Komentarze

Instytucje

Najnowsze wpisy instytucji

Domek Dajwór

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

zobacz »

Domek Dajwór

Dane teleadresowe:

ul.Dajwór 16
31-078 Kraków

domek1416@gmail.com
http://https://www.facebook.com/klubdomek/info?tab=page_info

 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

Restauracja Gródek

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

zobacz »

Restauracja Gródek

Dane teleadresowe:

31-028, Kraków
ul. Na Gródku 4

rezerwacja@restauracjagrodek.com
http://www.restauracjagrodek.com
nr telefonu: +48 12 431 20 41
 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

Organizujemy przyjęcia zasiadane i „standing party”, zarówno we wnętrzach jak i na tarasie. Menu i szczegóły spotkań dopracowujemy indywidualnie tak aby spełnić Państwa wszelkie oczekiwania.

W każdy piątek o 20:00 zapraszamy na koncerty na żywo. Dominuje muzyka jazzowa i autorska. Wstęp wolny.

zobacz wszystkie instytucje »

Nowi użytkownicy

Kontakt z redakcją

Redaktor naczelny:
Krzysztof Gudowski
k.gudowski@kulturawkrakowie.pl
tel: +48 517-453-797

Redakcja:

Anna Anioł
Marta Calik-Tomera
Jakub Hwastek
Karolina Jakubowicz
Martyna Kędzior
Olga Kosińska
Karolina Łaniewska
Anna Skowron
Izabela Sojka
Paulina Walas
Katarzyna Wojtaszek

redakcja@kulturawkrakowie.pl

Współpraca: Agnieszka Gawron, Monika Pigan, Martyna Kaszyńska

Współpracowali z nami: Agnieszka Diaków, Magdalena Drąg, Paweł Filipowski, Rafał Gawlik, Paweł Kozakiewicz, Katarzyna Lachowicz, Małgorzata Lisiecka, Dagmara Łątka, Patrycja Nikiel, Barbara Szymczak-Maciejczyk, Agnieszka Minkiewicz, Rafał Sowiński, Małgorzata Tompolska, Anna Zajdel

Nasi przyjaciele

  • Opera Krakowska
  • Teatr BARAKAH
  • Teatr Mumerus
  • Teatr Hothaus
Disable content selection plugin by JaspreetChahal.org