Polecane wydarzenia

Październik 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Listopad 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Wideo

Kraków oddał pokłon

Patronaty medialne

  • viva-latino-america

Znajdź nas na facebook.com

O niedźwiedziach bez ściemy – Renata Kijowska o debiucie w literaturze dziecięcej
29 marca 2018
Polecających: 0

O niedźwiedziach bez ściemy – Renata Kijowska o debiucie w literaturze dziecięcej

„Kuba Niedźwiedź. Historie z gawry” to literacki debiut Renaty Kijowskiej, dziennikarki „Faktów TVN”. Opowieść o jednym z tatrzańskich niedźwiedzi napisało samo życie. Autorka wychodząc z założenia, że dzieci należy traktować poważnie, przeplata śmiech ze smutkiem i niekiedy tragicznymi wydarzeniami z życia dzikich zwierząt.

Jest pani autorką licznych materiałów z Tatr dla „Faktów”. Jak narodził się pomysł na napisanie książki?

Zaczęło się od rodzinnych, cowieczornych rozmów na dobranoc. Moje dzieci były w wieku przedszkolnym. Czytaliśmy wtedy książeczki. Bardzo dużo i bardzo różnych, ale gdzieś pomiędzy nimi chłopcy pytali mnie o to co się wydarzyło w pracy. Oczywiście zajmuję się różnymi tematami, więc o tych drastycznych zbyt szczegółowo nie opowiadałam, ale o tych przyjemnych, prozwierzęcych bardzo fajnie nam się rozmawiało. Starałam się zainteresować chłopaków tym, co się w lesie dzieje, żeby te opowieści miały jakieś swoje tempo i były energiczne, niczym filmy o Bondzie. Musiałam porządnie się przygotowywać, bo synowie wyłapywali każdą nieścisłość. Notowałam więc każdą informację o niedźwiedziach, potem ubierałam w słowa i formę. Niedźwiedzie co jakiś czas wracały do naszych rozmów. Gdy mieliśmy kilkudniową przerwę, po niej wracały ze zdwojoną siłą. W tym czasie sporo chodziliśmy po górach, po lesie. Zabierałam chłopców w Tatry i wyobrażaliśmy sobie, że gdzieś za głazem kryje się niedźwiedź.

A krył się?

Raz pojechaliśmy do jednego ze schronisk, do którego jak wiem, że niedźwiedzie w przeszłości zaglądały. Umówiliśmy się, że będziemy zachowywać się cicho i wypatrywać niedźwiedzi. Tak się jednak złożyło, że w tym samym czasie co my, w schronisku nocowali goście imprezy integracyjnej. Po górach niósł się ryk, ale nie niedźwiedzi.

Kiedy pojawił się impuls, żeby wydać tę historyjkę jako książkę?

Notatki długo leżały w szufladzie. W końcu natknęłam się na nie. Kilka osób, którym je pokazałam oceniło, że to niezła opowieść. To nie był jednak jej czas. Wreszcie pochwaliłam się pomysłem Adamowi Wajrakowi. Poradził, żeby zanieść tekst do Wydawnictwa Znak. Myślałam, że zwariował. Ze ściśniętym żołądkiem wysłałam „Niedźwiedzie” do jednego z redaktorów. O dziwo na następny dzień dostałam odpowiedź, że mam się zgłosić do Znaku Emotikon, czyli działu dziecięcego Wydawnictwa.

Podejmowała pani jeszcze wcześniej jakieś próby pisania dla dzieci? Czy inspirowała się pani innymi historiami ze swojej pracy w wieczornych opowieściach?

Nie, nie myślałam o tym. „Kuba Niedźwiedź” powstawał na kompletnym luzie, bez żadnego przymusu. Gdyby te notatki przez następne dziesięć lat leżały w szufladzie, to zupełnie by mi to nie przeszkadzało. Jednak gdy padło hasło ‘robimy’, to wtedy się spięłam i zarywałam noce, żeby historia się w każdym szczególe była dopracowana.

Jak wyglądał research do książki? Kto pomagał przy ustalaniu szczegółów i ciekawostek, których pełno w „Kubie Niedźwiedziu”?

Na początku pisałam sobie spokojnie strona po stronie, ale z czasem zaczęłam się zastanawiać nad takimi szczegółami jak waga niedźwiedzia, o którym piszę. Internetowe wyszukiwarki nie na wszystko znały odpowiedź, więc łapałam za telefon. Dzwoniłam do Tatrzańskiego Parku Narodowego, do lecznicy dla zwierząt „Ada”, była też Polska Akademia Nauk. Przyrodnicy zawsze telefon odbierali i odpowiadali na moje wszystkie dziwne pytania. Zależy im na tym, by upowszechniać tę wiedzę. Research był dokładny. Mam pewność, że to sprawdzona historia i nie ma tu ściemy.

Ze względu na to, że na co dzień operuje pani zwięzłym językiem dziennikarskim, mogło być trudno dopasować go do bajki o niedźwiedziach. Jakie trudności napotkała Pani w przestawieniu się na pisanie do młodego czytelnika?

Myślę, że w gruncie rzeczy warsztat dziennikarski to zaleta. Lata w zawodzie wypracowały u mnie dyscyplinę i, mimo wszystko, oszczędność. Nie chciałam przynudzać.

Zauważyłam, że stawia pani na równi fabułę z elementami edukacyjnymi w swojej książce. Co najbardziej pomogło w odkryciu zwyczajów niedźwiedzi, o których mówi „Kuba Niedźwiedź”?

Wiedza z reportaży dla Faktów TVN uzupełniała się z wiedzą niedźwiedziologów. Nie są to jednak tylko suche fakty, mamy warstwę fabularną, gdzie musiałam puścić wodze fantazji. Próbowałam też sobie przypomnieć jakie emocje wywoływały u mnie kryminały czy jakieś książki przygodowe. Uczciwie wskazałam czytelnikom co sobie dopowiedziałam, a co zdarzyło się naprawdę.

Bohaterowie są bardzo różnorodni, mamy tu między innymi ciekawskiego Kubę czy nieco zwariowaną wiewiórkę, których cechy możemy odnieść i do samych zwierząt, i dzieciaków. Skąd czerpała pani pomysły na ich charaktery?

Pierwsze strony to kłótnia moich synów. Obserwuję dziecięce emocje, zachowania, relacje. Są one ukryte w moich postaciach.

Nie wszystkie wątki mają tu jednak dobre zakończenie, prawda? Pomimo, że to bajka dla dzieci, przemyca w niej pani na tyle poważne tematy, że mogła się obawiać reakcji młodych czytelników. Jak to było?

Pytałam swoich dzieci czy nie trzeba było zmienić jakiegoś zakończenia rozdziału, nieco zmiękczyć któryś z wątków. Chłopcy zaprzeczyli, miało być w książce tak, jak było naprawdę. Wcale też nie chodzi o to, by epatować tam jakimś nieszczęściem, ale jest to przedstawienie historii, która mam nadzieję, że nas wszystkich czegoś nauczy. Chciałam, żeby dziecko poczuło się jak poważny czytelnik, znający realia, bo przecież i dzieci przeżywają te tragiczne emocje, nie tylko wesołe.

Tak jak pani mówiła, było bez ogródek. Książka mówi m.in. o utracie kogoś bliskiego i empatii, którą należy okazać w pewnych delikatnych sytuacjach. Wywołanie jakich emocji u dzieci było dla pani najważniejsze jeszcze na etapie konstruowania fabuły?

Chciałam, żeby dzieci sobie zdały sprawę z tego, jak ważne jest braterstwo i miłość. Choć czasem się złościmy na swoich bliskich, to z tyłu głowy powinniśmy mieć myśl, że jednak są oni najważniejsi. Złe chwile przecież szybko miną, a więź pozostanie. Taka właśnie więź jaka łączy tytułowego Kubę i jego braciszka. Poza tym istotne są relacje z mamą, bo i tu zdarzają się ciężkie chwile, z których możemy czerpać nowe doświadczenia, nauczyć się czegoś nowego.

Cała historia poszerza spojrzenie na świat, uczy dzieci jak zachować się w lesie, wśród dzikich zwierząt, a co chyba najważniejsze, że misie, o których czytają bajki, to nie te dzikie zwierzęta z prawdziwego świata. Co na to czytelnicy?

Moi synowie mają przerobione już chyba wszystkie książki o przyrodzie i stwierdzam z satysfakcją, że uwrażliwiły ich na krzywdę zwierząt. Są wspaniałymi chłopakami.

Z pani perspektywy, jako matki, czego dziś brakuje w książkach dla dzieci?

Wiele publikacji nic nie wnosi. Trochę się martwię, gdy jedynym wyzwaniem danej książki jest to, żeby ją porysować lub rzucić o ścianę. Są na szczęście i te z głębokim przesłaniem, albo po prostu wspaniale napisane. Seria „Magiczne drzewo”, „Mikołajek” – ikony, które bawią i zostają na zawsze. Cieszę się, że mam dzieci także dlatego, że jako dorosła pewnie sama bym po nie sięgnęła.

„Kuba Niedźwiedź. Historie z gawry” to książka pięknie zilustrowana i bardzo dopracowaną pod kątem szaty graficznej. Kto nad tym pracował i czy miała pani jakąś wizję tego, jak miało to wyglądać?

Miałam jedną prośbę do pani Ani Łazowskiej, którą tak na marginesie, poznałam niedawno, ale od pierwszych maili miałam poczucie, że spotkałam bratnią duszę. Chciałam, żeby nasze postacie nie były „papierowe” puchate, infantylne. Kuba jest niedźwiedziem z krwi i kości. Wydaje mi się, że się udało. Uwielbiam te rysunki.

Jakie książki pamięta pani ze swojego dzieciństwa?

Bardzo lubiłam „Karolcię” i „W Pustyni i w Puszczy”. Szczególnie też „Psa, który jeździł koleją” oraz „Lassie, wróć!”, ale to były smutne książki. Płakałam przy lekturze i wciąż je uwielbiam. Na początku troszkę zła byłam na tych autorów, że nie skończyli historii happy endem, ale później doceniłam i zapamiętałam na całe życie.

Rozmawiała Izabela Sojka

Komentarze

Instytucje

Najnowsze wpisy instytucji

Domek Dajwór

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

zobacz »

Domek Dajwór

Dane teleadresowe:

ul.Dajwór 16
31-078 Kraków

domek1416@gmail.com
http://https://www.facebook.com/klubdomek/info?tab=page_info

 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

Restauracja Gródek

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

zobacz »

Restauracja Gródek

Dane teleadresowe:

31-028, Kraków
ul. Na Gródku 4

rezerwacja@restauracjagrodek.com
http://www.restauracjagrodek.com
nr telefonu: +48 12 431 20 41
 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

Organizujemy przyjęcia zasiadane i „standing party”, zarówno we wnętrzach jak i na tarasie. Menu i szczegóły spotkań dopracowujemy indywidualnie tak aby spełnić Państwa wszelkie oczekiwania.

W każdy piątek o 20:00 zapraszamy na koncerty na żywo. Dominuje muzyka jazzowa i autorska. Wstęp wolny.

zobacz wszystkie instytucje »

Nowi użytkownicy

Kontakt z redakcją

Redaktor naczelny:
Krzysztof Gudowski
k.gudowski@kulturawkrakowie.pl
tel: +48 517-453-797

Redakcja:

Anna Anioł
Marta Calik-Tomera
Jakub Hwastek
Karolina Jakubowicz
Martyna Kędzior
Olga Kosińska
Karolina Łaniewska
Anna Skowron
Izabela Sojka
Paulina Walas
Katarzyna Wojtaszek

redakcja@kulturawkrakowie.pl

Współpraca: Agnieszka Gawron, Monika Pigan, Martyna Kaszyńska

Współpracowali z nami: Agnieszka Diaków, Magdalena Drąg, Paweł Filipowski, Rafał Gawlik, Paweł Kozakiewicz, Katarzyna Lachowicz, Małgorzata Lisiecka, Dagmara Łątka, Patrycja Nikiel, Barbara Szymczak-Maciejczyk, Agnieszka Minkiewicz, Rafał Sowiński, Małgorzata Tompolska, Anna Zajdel

Nasi przyjaciele

  • Teatr BARAKAH
  • Krakowska Opera Kameralna
  • Teatr Mumerus
  • Opera Krakowska
Disable content selection plugin by JaspreetChahal.org