Polecane wydarzenia

Listopad 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Grudzień 2018

PonWtŚr CzwPtSob Ndz
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

Wideo

Kraków oddał pokłon

Patronaty medialne

  • viva-latino-america

Znajdź nas na facebook.com

04 lipca 2018
Polecających: 0

„Z podróży nigdy nie zrezygnuję” – młody podróżnik Szymon Radzimierski opowiada o wyprawie do Etiopii

11-letni Szymon Radzimierski to przede wszystkim nieustraszony podróżnik. Swoje wrażenia z wypraw dokładnie opisuje na blogu Planetkiwi.pl, który jest wstępem do dwóch wydanych już książek. Do dziś zwiedził już ponad 30 krajów, ma wiedzę większą niż niejeden starszy od niego podróżnik i reporterskie pióro. Jego drugi dziennik ukazał się właśnie nakładem Wydawnictwa Znak Emotikon. Tym razem Szymon zabiera swoich czytelników do dzikiej Etiopii.
„Dziennik łowcy przygód. Etiopia. U stóp góry ognia” to zaskakująco gruba i bardzo wciągająca książka. To nie tylko twój dziennik czy osobiste wspomnienia, ale i swoisty savoir vivre, porady, które przydadzą się w dalekich podróżach. Jak zachować się w miejscu, którego kultura jest zupełnie inna od naszej i jak się do tego przygotować? Czytałam o prezentach, które zawsze ze sobą przywozisz do obcych krajów. Co podarowałeś Etiopczykom?

Zabraliśmy ze sobą zwykłe piłki do nogi. Mieliśmy fart, bo znaleźliśmy je w promocji, piłki miały biało-czerwone paski z napisem ‘I love Polska’. Do tego zabraliśmy bardzo dużo leków, których w plemionach, w dolinie Omo na przykład, nie da się dostać, a także pocztówki 3D i długopisy w barwach Polski. Przed wyprawą dużo o danym miejscu czytamy na forach, blogach, dlatego też wiemy jakich rzeczy ludzie tam najbardziej potrzebują. Takich prezentów nie można od razu oddać. Jeśli podejdziesz do kogoś i po prostu mu to dasz, w jakiś sposób go obrazisz i możesz niechcący pokazać mu, że jest gorszy od ciebie. To nie jest prawdą. Oni są tacy sami, jak my. Dajemy prezenty ‘szefowi’ wioski i to on, najczęściej jeszcze przy nas, rozdziela je i wręcza każdej rodzinie po równo.

W jaki sposób porozumiewałeś się w przewodnikiem w Etiopii?

Z przewodnikami jest różnie. W Etiopii przewodnik Fitretu mówił po angielsku, ale gdy ostatnim razem byliśmy w Peru – był problem. Mężczyzna, który woził nas tam po ruinach nie mówił po angielsku, ale porozumiewaliśmy się głównie na migi, choć bardzo trudno było o cokolwiek zapytać. Dogadywaliśmy się też trochę po hiszpańsku, bo ja i mój tata dajemy sobie mniej więcej radę z tym językiem.

Zostając wciąż przy Etiopii i tamtejszej kulturze, jakie zachowania czy rytuały plemion najbardziej zapadły ci w pamięci?

Według mnie najciekawszym z rytuałów był bull jumping. To ceremonia przejścia chłopaka w dorosłość w plemieniu Hamerów. Polega to na tym, że ustawia się byki w jeden długi rząd i młody mężczyzna musi przebiec po ich grzbietach cztery razy. To oczywiście niesamowity rytuał, ale najśmieszniejsze rzeczy dzieją się zaraz po nim. Chłopak, który już przeszedł tę ceremonię, uzyskuje przywilej sikania na stojąco, co pokazuje, że nie jest już małym chłopcem, a dorosłym mężczyzną. Wcześniej zmuszony jest robić to jak dziewczyna. Po całej ceremonii następuje trzydniowa impreza, po której chłopak wyrusza na trzymiesięczną wyprawę w poszukiwaniu żony. Gdy już ją znajdzie, zabiera ją do swojego domu na strych i tam przez dwa miesiące tuczy. Kobieta dostaje jedzenie oraz picie i nie wychodzi stamtąd, chyba, że za potrzebą. Chodzi o to, by mogła ona rodzić dużo zdrowych dzieci i ciężko pracować.

Gdzie miałeś okazję spać w Etiopii? Zakładam, że unikacie turystycznych miejsc.

W wioskach spaliśmy w namiotach. Nie chcieliśmy wpadać tylko na chwilę, jak turyści, którzy zazwyczaj wchodzą do domów lokalsów, oglądają je i odjeżdżają. Nasz przewodnik Fitretu, który był Hamerem z urodzenia, miał dobre kontakty z ludźmi z plemion i zapewnił nam nocleg w wiosce. Spaliśmy też w czymś, co było zrobione na kształt domku plemiennego z plemienia Dorze, który wyglądał jak głowa słonia z nieco spłaszczonym nosem. Oprócz tego była też baza wojskowa, guesthouse i inne miejsca jak homestay’e, czyli spanie u kogoś w domu.

W swojej książce wspominasz, że w Etiopii nie marnuje się absolutnie niczego, szczególnie żywności. Czego spróbowałeś z lokalnej kuchni?

W Etiopii jadłem coś bardzo ciekawego i była to indżera. To po prostu zgniły naleśnik. Robi się go ze sfermentowanej mąki teff i ma on lekko kwaśny posmak. Urywa się kawałki naleśnika rękoma i macza w ulubionych składnikach czy sosach. Jeden placek jest taki wielki, że starcza dla całej rodziny.

Wielokrotnie w twoich opowieściach pojawiają się rodzice. Towarzyszą ci w każdej podróży i nierzadko powstrzymują przed niebezpiecznymi sytuacjami. Jaką historię z dreszczykiem szczególnie wspominasz z ostatniej wyprawy?

Strasznych było wiele. Pamiętam jedną, najbardziej hardcore’ową z Hareru, gdzie karmiłem dzikie hieny z ust. To nie tak, że było tam zoo, a hieny były oswojone. W nocy, za murami miasta siedział mężczyzna, który nawoływał zwierzęta. Miał mniej więcej dziesięciocentymetrowy patyczek, na który nakładał kawałki mięsa, a hieny je zabierały. Wychodziły one z buszu, z kompletnych ciemności. Moi rodzice tylko patrzyli z przerażeniem jak karmiłem hieny z patyczka trzymanego w ustach. Inną mrożącą krew w żyłach historią jest wspinaczka do kościoła na szczycie góry.

Wspominałeś o nim na blogu, prawda? Skalne kościoły w Tigray, które im wyżej się znajdują, tym bliżej są Boga.

Dokładnie. Wchodziliśmy tam boso, by mieć lepszą przyczepność, kamienie sypały się nam pod nogami. Po powrocie mama pokazywała tacie w Internecie zdjęcia takiego skalnego kościoła właśnie, śmiejąc się, że wejdziemy tam następnym razem. Była informacja, że jeden z księży wchodzi tam każdego dnia, a do tego dołączone piękne ujęcia z drona. Zauważyłem, że to dokładnie to samo miejsce, w którym byliśmy. Rodzice z przerażeniem zdali sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne było to wejście.

Nawiązując do bloga – kiedy zacząłeś go pisać? Ktoś pomagał ci w tworzeniu pierwszych notek?

Bloga od początku pisałem sam. Założyłem go z myślą o poprawie swojego angielskiego, który jako język obcy uwielbiam. Pierwszy post pojawił się około trzech lat temu, a zaczęło się od prezentacji na lekcji angielskiego o ostatniej podróży. Moja była o Laosie. Wpadła mi do głowy myśl o prowadzeniu bloga i faktycznie pierwsza notka była moją prezentacją. W tym momencie blog jest dwujęzyczny, koledzy również go czytają.

Jakie są ich reakcje na twoje opowieści?

Bardzo dużo rozmawiamy o podróżach. Dopytują o nie, opowiadam co widziałem, a oni też trochę podróżują, jeżdżą po Polsce i innych krajach, mają swoje straszne historie, którymi się dzielą.

Nie zapominajmy, że nie wszyscy chłopcy w twoim wieku mają takie doświadczenia jak ty. W końcu odwiedziłeś ponad 30 różnych krajów, a to nie tylko zabawa, ale i nauka. Jak myślisz, czego najważniejszego doświadczyłeś w podróży?

Podróże oczywiście uczą bardzo wielu rzeczy, od tolerancji dla innych kultur, przez szacunek dla ludzi oraz jedzenia, po, najprościej, geografię. Kiedy człowiek podróżuje, widzi wiele rzeczy, które zmieniają sposób patrzenia na świat. W Etiopii widziałem ludzi, którzy chodzi wiele po kilometrów do najbliższego źródła, by napić się wody, w której wcześniej kąpało się było, myli się ludzie czy robiono tam pranie. Gdy wracam do Polski, nie zapominam o tym i doceniam to, co mamy tutaj.

Życie twoje i rówieśników w Etiopii różni się diametralnie. Nawiązujesz przyjaźnie w obcych krajach?

W Etiopii poznałem chłopaka, z którym sobie „pokazywałem” na migi pewne rzeczy, bo rozmowa była niemożliwa. Nauczył mnie rzucać włócznią, a następnie robiliśmy sobie turnieje. Zapoznaję się z dzieciakami z wioski, choć najczęściej nie sposób utrzymać z nimi kontakt. Nie mają Internetu.

Jesteś w szóstej klasie szkoły podstawowej, wciąż się uczysz. Jak godzisz naukę z podróżami i z jakim wyprzedzeniem je planujesz?

Zazwyczaj miesiąc przed, dosyć niedługo. Zależy od dostępności tanich biletów. Często nie mamy czasu planować wycieczek, bez planu pojechaliśmy kiedyś do Gwatemali. Mieliśmy jedynie zarys tego, co chcemy tam robić, więc było trochę luzu. Planowaliśmy z dnia na dzień. Czasem zdarza się, że zarwę w szkole tydzień lub dwa, ale staramy się wyjeżdżać w wakacje. Jeśli nie, nadrabiam z nauką i daję sobie radę.

Rodzice podróżowali z tobą już od samego początku, zastanawiam się więc jaka jest pierwsza podróż, którą pamiętasz.

Całej podróży nie pamiętam, ale mam bardzo wyraźny przebłysk z ucieczki przed bykiem bawolim w Wietnamie. Miałem wtedy trzy latka, byliśmy jeszcze z moją siostrą. Byk zerwał się z liny, do której był przywiązany i zaczął na nas szarżować. Wbiegliśmy do opuszczonego budynku, schowaliśmy się, a nasz przewodnik ze stoickim spokojem, sztuczką zmusił go do wbiegnięcia do zagrody. Wiedział jak się zachować, bo wychował się w tamtym miejscu.

Marzysz by wrócić do jakiegoś z miejsc, które już widziałeś?

Chciałbym wrócić na Galapagos. Tam rządzą zwierzęta, są dosłownie wszędzie. Pomiędzy ludźmi chodzą lwy morskie, pelikany, iguany, żółwie. Mnóstwo niesamowitych zwierząt, które kompletnie się nas nie boją. Trzeba szanować jednak ich strefę osobistą, choć to czasem trudne, gdy leżą na środku drogi.

Oprócz tego, że jesteś młodym łowcą przygód, masz za sobą również doświadczenia w aktorstwie. Wystąpiłeś w filmie „Rock’n’roll Eddie” oraz w głośnych „Kobietach mafii”. Jak to się stało, że zagrałeś u Patryka Vegi?

W „Kobietach mafii” znalazłem się dzięki udziałowi w poprzednim filmie. Zaproszono mnie na zdjęcia próbne i ekipie spodobała się moja gra aktorska. Plan filmowy, jak i samo aktorstwo, to niesamowite doświadczenie. Może jak dorosnę, to zostanę reżyserem.

Plan na przyszłość?

Z podróży nigdy nie zrezygnuję. Może zostanę reżyserem filmów dokumentalnych, może dziennikarzem, może prawnikiem.

Rozmawiała Izabela Sojka

Komentarze

Instytucje

Najnowsze wpisy instytucji

Domek Dajwór

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

zobacz »

Domek Dajwór

Dane teleadresowe:

ul.Dajwór 16
31-078 Kraków

domek1416@gmail.com
http://https://www.facebook.com/klubdomek/info?tab=page_info

 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Domek, wspaniała atmosfera w samym sercu Kazimierza.

Restauracja Gródek

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

zobacz »

Restauracja Gródek

Dane teleadresowe:

31-028, Kraków
ul. Na Gródku 4

rezerwacja@restauracjagrodek.com
http://www.restauracjagrodek.com
nr telefonu: +48 12 431 20 41
 

Godziny otwarcia:

Inne informacje:

Goście, oprócz głównej sali jadalnej mają do pełnej dyspozycji kilka wnętrz (oranżerię, bibliotekę … a w lecie także taras i patio). Nowe menu, stworzone przez Szefa Kuchni Dariusza Sosnowskiego inspirowane jest winami Tagliolo i nawiązuje do wspaniałej kuchni piemonckiej, o której mówi cały kulinarny świat. Odnajdziecie tu ravioli agnolotti, tatara z marynowanej wołowiny a wszystko przy akompaniamencie win. Bez piemonckich nie ma piemonckiej kuchni. Wina z tego regionu należą do bogatych, zmysłowych, eleganckich, ponadczasowych.

Organizujemy przyjęcia zasiadane i „standing party”, zarówno we wnętrzach jak i na tarasie. Menu i szczegóły spotkań dopracowujemy indywidualnie tak aby spełnić Państwa wszelkie oczekiwania.

W każdy piątek o 20:00 zapraszamy na koncerty na żywo. Dominuje muzyka jazzowa i autorska. Wstęp wolny.

zobacz wszystkie instytucje »

Nowi użytkownicy

Kontakt z redakcją

Redaktor naczelny:
Krzysztof Gudowski
k.gudowski@kulturawkrakowie.pl
tel: +48 517-453-797

Redakcja:

Anna Anioł
Marta Calik-Tomera
Jakub Hwastek
Karolina Jakubowicz
Martyna Kędzior
Olga Kosińska
Karolina Łaniewska
Anna Skowron
Izabela Sojka
Paulina Walas
Katarzyna Wojtaszek

redakcja@kulturawkrakowie.pl

Współpraca: Agnieszka Gawron, Monika Pigan, Martyna Kaszyńska

Współpracowali z nami: Agnieszka Diaków, Magdalena Drąg, Paweł Filipowski, Rafał Gawlik, Paweł Kozakiewicz, Katarzyna Lachowicz, Małgorzata Lisiecka, Dagmara Łątka, Patrycja Nikiel, Barbara Szymczak-Maciejczyk, Agnieszka Minkiewicz, Rafał Sowiński, Małgorzata Tompolska, Anna Zajdel

Nasi przyjaciele

  • Opera Krakowska
  • Teatr Mumerus
  • Teatr Hothaus
  • Krakowska Opera Kameralna
Disable content selection plugin by JaspreetChahal.org